budowaosrodkasilm

Jak to było naprawdę ze „szkołą kapitanów”?

– W Iławie pojawiłem się w 1947 roku. Miasto było jednym wielkim gruzowiskiem. Trudno było dostrzec jakikolwiek cały budynek – wspomina swój pierwszy pobyt nad Jeziorakiem prof. Lech Kobyliński, jeden z twórców polskiego okrętownictwa. To on kilkadziesiąt lat później, dostrzegając walory okolic Iławy, doprowadził do uruchomienia w sąsiedztwie miasta „szkoły kapitanów”, która do dnia dzisiejszego kształci kapitanów żeglugi wielkiej. To jedno z trzech tego typu miejsc funkcjonujących na świecie. I jeśli wierzyć opiniom specjalistów – najlepsze z nich. 

Prof. Lech Kobyliński przybył do Iławy po raz pierwszy w 1947 roku. – Żeglując po Jezioraku, ocenialiśmy stan infrastruktury nadwodnej. Pamiętam, że jedną z nocy spędziliśmy na Lipowej Wyspie. Wtedy jeszcze stało tam gospodarstwo, po którym dziś nie ma śladu – wspominał w rozmowie, którą odbyliśmy w połowie sierpnia 2017 roku. To ta historia stała się później impulsem dla Stowarzyszenia Miłośników Kanału Elbląskiego „Navicula” do odtworzenia dziejów Lipowej Wyspy. Dziś stoją na niej tablice, opowiadające historię rodziny Schulzów – dawnych mieszkańców wyspy.

– Doskonale pamiętam swoją pierwszą wizytę w Iławie. Miasto było jednym wielkim gruzowiskiem – kontynuował opowieść prof. Kobyliński. – Trudno było dostrzec jakikolwiek cały budynek. Z jakiegoś powodu ocalała jednak infrastruktura na nabrzeżu. Nie tylko hangary, ale też szyny, które w późniejszych latach intensywnie wykorzystywaliśmy – przywoływał.

Jak się okazało, tamta wizyta w Iławie była dopiero początkiem związków prof. Kobylińskiego z Jeziorakiem. W miejscu, o którym wspominał, powstał za jakiś czas Ośrodek Doświadczalny Katedry Teorii Okrętów Politechniki Gdańskiej, gdzie wykonywano badania modelowe różnego typu statków, między innymi wodolotów, poduszkowców i konstrukcji z nowatorskimi napędami. Kolejne lata pokazały, że był to punkt wyjścia do stworzenia tzw. „szkoły kapitanów”.

Historia tego miejsca zaczęła się 60 lat temu od katastrofy zbiornikowca. W 1967 roku u wybrzeży Bretanii rozbił się wypełniony ropą supertankowiec Torrey Canyon. Katastrofa ta na wiele lat zanieczyściła plaże Kornwalii i Normandii. Spowodowała też zaostrzenie przepisów, dotyczących ruchu tankowców. Przede wszystkim jednak zwróciła uwagę na konieczność odpowiedniego szkolenia kapitanów. Już rok później w Port Revel w pobliżu Grenoble we Francji utworzono specjalny ośrodek, mający szkolić kapitanów zbiornikowców na modelach załogowych, co miało podnieść kwalifikacje kapitanów i nauczyć ich manewrowania w niebezpiecznych sytuacjach.

W 1974 roku, w związku z wprowadzeniem do eksploatacji pod polską banderą sześciu zbiornikowców, na szkolenie do Francji udali się polscy kapitanowie, którzy po powrocie do Polski podzielili się wrażeniami i spostrzeżeniami z prof. Wojciechem Orszulakiem z Wyższej Szkoły Morskiej (dzisiejszej Akademii Morskiej) w Gdyni. Z uwagi na wysokie koszty szkolenia we Francji (w 1974 roku przeszkolenie jednego kapitana kosztowało aż 10 tysięcy dolarów) pojawiła się koncepcja, by podobne kursy organizować w Polsce. Potrzebowano jedynie miejsca. Wybór, po konsultacji z prof. Lechem Kobylińskim, padł na okolice Iławy.

Lokalizacja późniejszej "szkoły kapitanów" z infrastruktorą towarzyszącą
Lokalizacja późniejszej „szkoły kapitanów” z infrastrukturą towarzyszącą (ze zbiorów prof. Lecha Kobylińskiego)

Decyzję o lokalizacji ośrodka nad jeziorem Silm podjęto w 1974 roku. Rok później naszkicowano pierwsze plany, zakładające budowę infrastruktury bazy szkoleniowej w okolicy wczesnośredniowiecznego grodziska na północno-zachodnim krańcu akwenu, wraz z kanałami i śluzami, które połączyłyby jezioro Silm z Jeziorakiem i Jeziorem Szymbarskim, przy którym dodatkowo miał powstać specjalny basen płytkowodny. Budowę ośrodka pod Iławą miała wesprzeć ONZ, jednak mimo dwóch wizyt w Iławie sekretarza generalnego Międzynarodowej Organizacji Morskiej, zajmującej się bezpieczeństwem na morzu, wsparcie z zagranicy ostatecznie nie przyszło.

W tej sytuacji naukowcy z Politechniki Gdańskiej i Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni podjęli decyzję o zorganizowaniu szkoleń dla niewielkiej grupy polskich kapitanów w oparciu o infrastrukturę ośrodka doświadczalnego nad Jeziorakiem. To wtedy powstała Warta – pierwszy model statku, na którym prowadzono szkolenia. Dopiero później powstały słynne modele Gdynia i Szczecin.

Po 10 latach prof. Lech Kobyliński powrócił do koncepcji budowy ośrodka nad jeziorem Silm. Na realizację inwestycji pozyskano wsparcie z Centralnego Programu Badawczo-Rozwojowego. Od 1990 roku to tam na modelach w skali 1:24 prowadzone są szkolenia kapitanów. W ciągu 27 lat pod Iławą przeszkolono ponad 5 tysięcy kursantów z kilkudziesięciu krajów. Ich liczba rośnie z miesiąca na miesiąc.

Budowa ośrodka
Budowa ośrodka (ze zbiorów prof. Lecha Kobylińskiego)

Podiławski ośrodek – jeden z trzech tego typu na świecie – cieszy się dziś ogromną renomą. Szkolą tu wybitni nawigatorzy, kapitanowie i konstruktorzy o międzynarodowym autorytecie. To tu zlokalizowano makiety portów z różnymi konfiguracjami portowych wejść, różnymi głębokościami, śluzami, dokami, torami krzywoliniowymi, kanałami, a nawet rzekami, na których przyszli i obecni kapitanowie doszkalają się pływając na naszpikowanych nowoczesnymi urządzeniami modelach.

Jedno ze spotkań w "szkole kapitanów" (sierpień 2017 r.). Od lewej: Michał Młotek (autor artykułu), prof. Lech Kobyliński, Dariusz Paczkowski (przewodnik terenowy)
Jedno ze spotkań w „szkole kapitanów” (sierpień 2017 r.). Od lewej: Michał Młotek (autor artykułu), prof. Lech Kobyliński, Dariusz Paczkowski (przewodnik terenowy)

Odbycie kilkudniowego kursu pod Iławą kosztuje w tej chwili ponad 6 tysięcy dolarów. Zdaniem wielu osób Iława w sferach żeglugowych wielu rejonów świata jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich miast.

W 2015 roku prof. Lech Kobyliński otrzymał tytuł „Honorowego Obywatela Iławy”.

Dodaj komentarz