13405504_1052085761552888_1200823948_o

Srebrny skarb spod Iławy

Ukryła, zgubiła bądź porzuciła go osoba, która najprawdopodobniej wędrowała do lub z Iławy. Kim jednak była i w jakich okolicznościach oddała ziemi zawartość sakiewki? Nie wiadomo i pewne jest, że największej tajemnicy srebrnego skarbu nie poznamy nigdy.

W skład depozytu, który odkryłem kilka tygodni temu w lasach pod Iławą, weszło 10 monet z przełomu XVII i XVIII wieku oraz pierścień z inicjałami “ED” i śladami złocenia. Najstarszą monetę – szeląg Fryderyka Wilhelma – wybito w 1670 roku w Królewcu, najmłodszą – 3 grosze Fryderyka I Pruskiego – w 1711 roku. I to wtedy najpewniej skarb trafił do ziemi.

Co w tym czasie działo się w Iławie? Miasto odbudowywało się po wielkim pożarze z 1706 roku. Zamieszkiwało je bez wojska nie więcej jak 400 osób, w tym około 50 rzemieślników. Od 1660 roku, po podpisaniu pokoju oliwskiego między Polską a Szwecją, w okolicy panował względny spokój. Obce wojska – w tym przypadku wojska rosyjskie – pojawiły się w mieście dopiero w 1758 roku. Mniej więcej z tego okresu pochodzi opis Iławy autorstwa Johanna Friedricha Goldbecka.

Jeden z odkrytych szóstaków - srebrna moneta pruska o nominale 6 groszy
Tak wygląda srebrna moneta po 300 latach spędzonych w leśnej ziemi. To jeden z odkrytych szóstaków – srebrna moneta pruska o nominale 6 groszy z 1683 roku. Wybito ją w Królewcu (fot. Michał Młotek)

Wartość odkrytego pod Iławą skarbu opiewa na 28 ówczesnych groszy. To duża kwota, zakładając, że wystarczyłaby ona na tygodniowy pobyt w gospodzie i to w ogrzewanym pokoju. Za 28 groszy jedna osoba mogłaby wyżywić się przez pół miesiąca lub wypić około 15 litrów piwa. Dlaczego jednak monety znalazły się w ziemi?

Załóżmy, że skarb należał do kupca, który podążał na jarmark do Iławy. Być może, tuż przed wejściem do miasta, usiadł pod drzewem, by odpocząć i wtedy z sakiewki wysypała się część jego oszczędności. A może to ten sam kupiec ukrył monety w korzeniach starego drzewa, by wydobyć je z ziemi w drodze powrotnej? Niewykluczone też, że okradł go złodziej, który umykając przez las, porzucił część łupu. Scenariusze można mnożyć, ale to tylko gmatwa całą sprawę.

opracowaniedepozyt

Tajemnicy srebrnego skarbu spod Iławy nigdy nie poznamy. Wiadomo tyle, że być może należał do osoby o inicjałach “ED” – taki bowiem monogram znajduje się na złoconym pierścieniu. Dlaczego jednak pierścień też znalazł się w ziemi? Ktokolwiek pozostawił skarb pod drzewem, nie pojawił się po raz drugi w tym samym miejscu. Monety z pierścieniem światło dzienne ujrzały dopiero po 300 latach.

Zgodnie z warunkami pozwolenia na prowadzenie poszukiwań skarbów, odkrycie monet zgłoszone zostało do elbląskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie. Zgodnie z moją sugestią, z uwagi na brak muzeum w Iławie, przekazano go w depozyt najbliższego Iławie Muzeum w Ostródzie. Tam też znajdują się inne zabytki odkryte przez Iławską Grupę Poszukiwawczą, w tym odnalezione kilka miesięcy temu denary z wczesnego średniowiecza.

fot. Muzeum w Ostródzie/Łukasz Szczepański

Dodaj komentarz