ruinyczwarnog

Wspomnienia Alicji Czwarnóg

Jakie zdziwienie ogarnęło nas, gdy od dworca kolejowego przez całe miasto nie spotkaliśmy żadnego całego domu. Po obu stronach ulicy sterczały tylko wysokie ściany ruin. Miasto to bardzo ciężko zostało dotknięte działaniami wojennymi. Gruzy i tylko gruzy. Kiedy bliżej zapoznaliśmy się z Iławą, zauważyliśmy, że tu i ówdzie, wśród gruzów, stoi samotnie cały domek. Niewiele było tych domków – tonęły wśród ogólnych zgliszczy. Mieszkańcami miasta były rodziny polskie, żołnierze radzieccy i Niemcy… Ale i wśród tych gruzów pomału zaczynało budzić się życie. Niemal z każdym dniem przyjeżdżała tu jakaś polska rodzina. W październiku ruszyła już polska szkoła.

Do Iławy przyzwyczailiśmy się szybko. Szczególnie piękna wydawała się ona latem. Piękne lasy wokoło, park naturalny i jezioro prawie pośrodku miasta – to piękny widok dla oka. A że ten widok przesłaniały wysokie ruiny sterczące nad głowami przechodniów, postanowiliśmy rozprawić się z nimi. Szczególne niebezpieczeństwo groziło mieszkańcom Iławy w dni niepogody. Wtedy, gdy na dworze hulał wiatr, strach było przechodzić ulicą. Prawie na każdym kroku widniała drewniana tabliczka, na której było napisane po rosyjsku, a pod spodem po polsku: „Dom grozi runięciem”. Wkrótce magistrat zatroszczył się o bezpieczeństwo mieszkańców miasta i ruiny zaczęto burzyć.

Alicja Czwarnóg [cyt. za:] T. Filipkowski, Dzieje Iławy po 1945 roku [w:] Iława, Olsztyn 1999, s. 138.

fot. Iława w 1946 roku, autor nieznany

Dodaj komentarz