gustloff1

Iławskie ofiary Gustloffa

Gdy 57-letnia Gertruda von Woldeck wchodziła na pokład niemieckiego transportowca MS Wilhelm Gustloff, jej rodzinny Susz był już od kilku dni zajęty przez wojska radzieckie. Wraz ze swoją starszą siostrą Marie Kunicke były jednymi z zaledwie kilku tysięcy cywilów, którym po wielu dniach ciężkiego marszu w śniegu i mrozie udało się dotrzeć do portu w Gdyni i wejść na pokład statku, który dla ponad dziesięciu tysięcy uciekinierów z Prus Wschodnich stał się symbolem nadziei.

Niezwykła a zarazem tragiczna historia jednostki MS Wilhelm Gustloff rozpoczęła się osiem lat wcześniej w hamburskiej stoczni Blohm und Voss (w tej samej stoczni w 1909 roku powstał żaglowiec Prinzess Eitel Friedrich, zakupiony w 1929 roku przez Pomorski Komitet Floty Narodowej i w tym samym roku przemianowany na Dar Pomorza). Wodowanie tego piątego co do wielkości niemieckiego statku pasażerskiego odbyło się 5 maja 1937 roku. W zorganizowanej nawet jak na te czasy z ogromnym rozmachem uroczystości udział wzięli między innymi Adolf Hitler, najważniejsi członkowie partii nazistowskiej a także Hedwig Gustloff, w przeszłości sekretarka Hitlera, matka chrzestna statku, wdowa po zastrzelonym w 1936 roku członku NSDAP Wilhelmie Gustloffie.

Statek wszedł w skład floty organizacji nazistowskiej „Siła przez radość” (Kraft durch Freude), zajmującej się organizowaniem masowych imprez turystycznych i sportowych dla obywateli III Rzeszy (organizacja ta znana była między innymi z zainicjowania produkcji zaprojektowanego przez Ferdynanda Porsche samochodu ludowego, znanego po wojnie jako Volkswagen czy dystrybucji radiowych odbiorników ludowych, będących narzędziem wewnątrzniemieckiej propagandy Josepha Goebbelsa). MS Wilhelm Gustloff posiadał 221 kabin dwuosobowych oraz 239 kabin czteroosobowych. Ne jego pokład wejść mogło prawie 1,5 tysiąca pasażerów oraz 590 członków załogi. Statek rozwijał prędkość 15,5 węzła.

Do wybuchu wojny MS Wilhelm Gustloff odbył prawie pięćdziesiąt rejsów wycieczkowych, głównie po Morzu Śródziemnym i Północnym. Łącznie na pokładzie gościł ponad 65 tysięcy pasażerów. Po raz pierwszy statek wyszedł w morze 15 marca 1938 roku. Nie był to jednak dziewiczy rejs jednostki a jedynie rejs sprawdzający możliwości najnowocześniejszego statku wycieczkowego na świecie. W dziewiczą wyprawę wyruszył Gustloff 24 marca 1938 roku. Na pokładzie znaleźli się starannie dobrani pasażerowie oraz 165 dziennikarzy z całej Europy. Tuż po powrocie do portu, 29 marca 1938 roku, na pokład jednostki – po raz pierwszy i ostatni w historii – wszedł dumny Adolf Hitler, który tego dnia uczestniczył w odprawie załogi statku. W czasie swej drugiej wyprawy, w kwietniu 1938 roku, załoga Gustloffa uratowała dziewiętnaście osób z tonącego angielskiego statku Pegaway. Rok później, razem z sześcioma innymi jednostkami z floty „Siły przez radość”, statek po raz pierwszy posłużył do transportu wojska. Na jego pokład w porcie Vigo w północno-zachodniej Hiszpanii weszli żołnierze z Legionu „Condor”, niemieckiego korpusu wspierającego siły generała Francisco Franco w czasie wojny domowej w Hiszpanii.

Pod koniec września 1939 roku, po wybuchu II wojny światowej, MS Wilhelm Gustloff przejęty został przez marynarkę wojenną III Rzeszy (Kriegsmarine) i po przemalowaniu kadłuba służy jako okręt szpitalny (Lazarettschiff). To na jego pokład po kampanii wrześniowej przyjęto rannych niemieckich żołnierzy i wielu jeńców polskich. W 1940 roku statek pełni rolę okrętu szpitalnego u wybrzeży Norwegii w trakcie niemieckiej okupacji tego kraju. Od listopada 1940 roku cumuje już w Gdyni, gdzie do 1945 roku służy jako okręt-baza dla 2 Szkolnego Dywizjonu Okrętów Podwodnych (2. Unterseeboots-Lehr-Division).

Na początku 1945 roku zapada decyzja o przeznaczeniu Gustloffa do udziału w operacji „Hannibal”, zakładającej ewakuację niemieckich żołnierzy, rannych, wyposażenia i ludności cywilnej przed nacierającymi wojskami radzieckimi. W swój pierwszy i zarazem ostatni rejs tego typu okręt wypłynął 30 stycznia, w 12 rocznicę objęcia władzy rządowej w Niemczech przez NSDAP. Statek wyszedł z portu około godziny 12:30 w południe bez – jak to było w chwilach świetności – towarzyszących wiwatów i zespołów muzycznych na pokładzie. Na statku znajdowało się ponad 10 tysięcy osób, w tym ponad 170 członków załogi, prawie 1000 oficerów i marynarzy, którzy mieli obsadzić bądź uzupełnić załogi siedemdziesięciu niemieckich łodzi podwodnych, 400 dziewcząt pomocniczego korpusu marynarki wojennej, ponad 150 rannych żołnierzy, prawie 4,5 tysiąca uciekinierów – funkcjonariuszy organizacji Todt, pruskich posiadaczy ziemskich, policjantów, funkcjonariuszy Gestapo oraz kilka tysięcy ludności cywilnej, której udało dostać się na okręt bez specjalnych przepustek. Statek wyruszył z Gdyni w eskorcie torpedowca Löwe (początkowo eskortowany był przez dwa torpedowce, jednak jeden z uwagi na problemy techniczne musiał zawrócić). Gustloff od pewnego momentu płynął, z nieznanych do dziś powodów, z włączonym oświetleniem nawigacyjnym, przez co – jak się później okazało – dostrzeżony został przez załogę radzieckiego okrętu podwodnego.

O godzinie 21:16, 21 mil morskich od wybrzeża, radziecki okręt podwodny typu Staliniec (S-13), dowodzony przez oficera radzieckiej marynarki wojennej Aleksandra Iwanowicza Marinesko, wystrzelił w kierunku Gustloffa z odległości 700 metrów 4 torpedy (każda torpeda podpisana została przez radzieckich podwodniaków: 1 – za ojczyznę, 2 – dla Stalina, 3 – dla obywateli Związku Radzieckiego, 4 – za Leningrad), z czego 3 trafiły w niemiecki okręt. Pierwsza z nich rozerwała poszycie dziobu, druga trafiła w środek statku, trzecia zaś w maszynownię. Niemal od razu zginęły wszystkie dziewczęta z pomocniczego korpusu marynarki wojennej, które nocowały na dnie osuszonego basenu. Wybuch drugiej torpedy wyrzucił bowiem w powietrze tysiące fragmentów mozaiki, które pocięły ciała młodych kobiet. Przez kolejne 69 minut (MS Wilhelm Gustloff zatonął o godzinie 22:25), na pokładzie, wśród krzyków ludzi i przerażającego wycia tonącego statku, przy temperaturze przekraczającej minus 20 stopni Celsjusza, tysiące osób walczyło o dostęp do łodzi i tratw ratunkowych. W przeraźliwym zimnie dochodziło do bójek, padały strzały. Ostatecznie, ponad 9 tysięcy osób, którym nie udało się znaleźć miejsca w łodziach ratunkowych lub w ogóle wydostać ze statku, umarło w lodowatych wodach Bałtyku. Pozostali oczekiwali na przybycie jednostek ratunkowych.

Pierwszy na miejsce tragedii przybył torpedowiec Löwe, który przyjął na swój pokład 472 osoby. W akcji ratunkowej udział wziął też torpedowiec T-16, na którym schronienie znalazły 564 osoby. Na miejscu zatonięcia Gustloffa pojawiły się również trzy trałowce, które przyjęły 179 ocalałych. Siedem godzin po katastrofie załoga małej łodzi patrolowej dostrzegła na horyzoncie łódź ratunkową. Znajdowało się w niej owinięte w koc niemowlę – ostatni uratowany pasażer Wilhelma Gustloffa. Liczba pasażerów, którym nie udało się pomóc, z pewnością przekroczyła 9 tysięcy. Morze jeszcze przez wiele tygodni wyrzucało ich ciała na wybrzeże.

Zatopienie Gustloffa stało się największą morską katastrofą w historii. Wśród ofiar znaleźli się także mieszkańcy dawnego powiatu suskiego: Marie Kunicke (urodzona w 1881 roku) i Gertruda von Woldeck (urodzona w 1888 roku) z Susza, Hermann Schröder (urodzony w 1861 roku) z Nejdyk, Anna Holst (urodzona w 1923 roku) z Olbrachtówka oraz sześcioosobowa rodzina Beyer z Grabowca: Bernard, Emma, Edith, Otto, Siegfried i Werner. I na pewno nie byli to jedyni pasażerowie z okolic Iławy i Susza, którzy zginęli w lodowatych wodach Bałtyku.

S-13, którego torpedy zatopiły Gustloffa, w trakcie tego samego patrolu bojowego, 10 lutego 1945 roku, wystrzelił w kierunku okrętu MS Steuben (nazwanego tak na cześć pruskiego oficera Friedricha Wilhelma von Steuben, który walczył w szeregach armii Jerzego Waszyngtona w amerykańskiej wojnie o niepodległość) dwie torpedy. Po 7 minutach Steuben, który z żołnierzami i ludnością cywilną płynął z Piławy do Świnoujścia, zatonął. Z ponad 5 tysięcy osób znajdujących się na pokładzie, uratowano zaledwie 300 osób. Podobny los spotkał statek transportowy MS Goya z prawie 7 tysiącami osób na pokładzie. 16 kwietnia 1945 roku został on wykryty przez radziecki okręt podwodny L-3, który wystrzelił w jego kierunku 4 torpedy. Dwie trafiły w cel. Statek zatonął w wodach Bałtyku po czterech minutach. Uratowano niecałe 200 osób. Z prawie 20 tysięcy uciekinierów z Prus Wschodnich, którzy szukali schronienia i nadziei na MS Wilhelm Gustloff, MS Steuben i MS Goya, przeżyło jedynie nieco ponad 1700 osób.

 

IŁAWA SPRZED LAT

Dodaj komentarz